2

Chcielibyśmy życzyć Wam, Droga Rodzino, Przyjaciele, Koledzy, odpoczynku, jak na tajskiej plaży, wiary w siebie, tak jak cenią swe umiejętności "fachowcy" z Laosu, uporu i ciekawości Chińczyków oraz mocnej, rosyjskiej głowy. Myślimy o Was nie tylko w Święta!

Babcie, proszę nie płakać! Nie umarliśmy, tylko dobrze się bawimy. Was ściskamy najmocniej!

Specjalne życzenia dla administratora tej strony, dzięki któremu całe przedsięwzięcie się udało.
Klamot, dziękujemy, że poświęciłeś na to swój przedświąteczny czas (choć i tak dobrze wiemy, że żadne ciasto w tym czasie by nie powstało;)

To jest bałwanek na miarę naszych możliwości!

3

Nie pamiętam, kiedy to wymyśliliśmy, ale jakoś tak wyszło i 22 sierpnia wsiedliśmy do autokaru do Tallina. Pewnie by to było mało ciekawe, ale potem pojechaliśmy jeszcze do Petersburga i Moskwy, gdzie dosłownie wskoczyliśmy we wszystkim znaną i wielu wymarzoną Kolej Transsyberyjską. Przystanki po drodze, trekkingi po górach, Bajkał przecudowny - normalny urlop byłby, ale... Pekin, Datong, Xian, Syczuan i wiele innych. W Chinach spędziliśmy 2 miesiące, w Laosie 28 dni, teraz jesteśmy w Tajlandii. Jeździliśmy kolejami 3 klasy, autobusami z drobiem pomiędzy górskimi przepaściami, autostopem, rowerami, skuterami i naszym własnym motorem. Poznaliśmy miłych, wkurzających, pomocnych, domyślnych, ciekawskich, nieogarniających, otwartych ludzi. Nieraz jedliśmy dziwne posiłki (teraz niemal dla nas normalne). Z niejednego sadu owoce jedliśmy (w niektórych nawet zostawaliśmy na noc). Spaliśmy w sadzie mandarynkowym, na plantacji kokosa, na plaży, w świetlicy z uzbrojoną eskortą, na placu budowy, w lesie bambusowym, czasem w łóżku. Widzieliśmy ogrom nowych rzeczy, krajobrazów, myśli i bezmyślności technicznej. A ciągle nam mało!

Poniżej zamieściliśmy mały wycinek tego, co udało nam sie uchwycić aparatem, z adnotacją, że niektóre momenty mamy tylko w głowach.
Jak tylko znajdziecie dość sił, by oderwać się od stołu i Kevina samego w domu, zapraszamy do oglądania 🙂